RSS
 

PanDEMONium

04 lut

-Chyba sobie ze mnie jaja robisz!- krzyknął bramkarz do niebieskowłosej dziewczyny. -Nie wejdziesz z tym.-
Pokazał na pałkę wyglądającą jak laska angielskiego gentlemana.
-Koleś daj spokój to tylko laska! Nie widzisz?- zrobiła obrót, jej peleryna uniosła się lekko przy podmuchu wiatru. -Jestem wampirem, a to moja laska.- dziewczyna zaśmiała się pruderyjnie.
-Taa. Jeszcze kogoś tym walniesz lub oko wybijesz.- upierał się bramkarz.
I wtedy stało się coś dziwnego. Brązowe oczy dziewczyny zrobiły się srebrzysto białe, ochroniarz zesztywniał i za chwilę przepuścił dziewczynę bez słowa.

-Jace!?- Maia dźgnęła go łokciem -przyglądałeś się jej?-
-Komu?-
-Tej lasce w niebieskich włosach?-Jace potaknął, na co Maia prychnęła, -Co niby w niej jest takiego?
-Nic- Jace wzruszył ramionami. -Miała ładne soczewki zmieniające kolor.-
-Serio? I to cię tak zainteresowało?-
Jace nie odpowiedział tylko ruszył w stronę bramkarza, który przepuścił go.
Bywali tu często, Maia nie lubi ciężkiej muzyki techno, ale przychodzi tu z Jace’m ,żeby mu towarzyszyć. Jasnowłosy chłopak natomiast uwielbia tu przebywać, muzyka mało go obchodzi, on obserwuje. Patrzy na różnokolorowe peruki lub farbowane włosy na nietypowe ubrania. Obserwuje zmiany barw na neonowych lampach. Muzyka to dodatek do tego wszystkiego. Jace uwielbia kolory. Widzi je nawet zamkniętymi oczami wsłuchując się jedynie w muzykę.
-Chcesz coś do picia?- Maia próbowała przekrzyczeć gwar rozmówi i muzyki, ale jej blond włosy przyjaciel zaabsorbowany był obserwowaniem dziewczyny, którą spotkali przed klubem. Świetnie, jest już w swoim świecie, pomyślała Maia i głośno powiedziała.
-Ok, to kupie nam coś.-

Chłopak wpatrywał się na dziewczynę. Niebieskie włosy, brązowe oczy znaczy soczewki, które zmieniają kolor, teraz były złote jak u kota. Jej peleryna zwisała luźno, czarna z zewnątrz i czerwona od wewnątrz do tego obcisły skórzany kombinezon. Spojrzała na niego, Jace spuścił wzrok. Zastanawiał się co jej powiedzieć, żeby nawiązać rozmowę. Ale dziewczyna patrzyła już gdzie indziej. Powędrował za jej spojrzeniem.
No jasne pomyślał widząc bruneta z niebieskimi oczami, ubrany był w elegancką czerń. Koszulka nieco jaśniejsza od spodni mieniła się jakby potraktowana była lekko brokatem.
Skinął głową na dziewczynę. Ta niczego nie świadoma poszła w jego stronę, chłopak przystaną przy drzwiach z napisem „Schowek. Wstęp dla uprawnionych”.
Dziewczyna była już blisko i po chwili zniknęli za drzwiami schowka. Jednak nie zauważyli, że mają towarzystwo, właśnie dwie dziewczyny ubrane w czarne skórzane kurtki i ciemne spodnie szły w ich stronę. Za nim weszły do składziku Jace zdążył zobaczyć, że wyciągają coś co wyglądało na świecące noże.

-Przyniosłam drinki!- Jace przyglądał się dziewczynom, które szeptały coś między sobą.
-Ziemia do Jace’a! Wiesz uważam, że Luke to prawdziwe ciacho!-
-Maia!-Jace odwrócił się do dziewczyny przestraszony.
-Dobra zluzuj to był żart, nie uważam, że Luke to ciacho, znaczy jest przystojny ale…-
-O czym ty mówisz??-
– A ty?-
-Spójrz tam! Widzisz? Dwie dziewczyny ubrane w czerń.-
- Jace wiem, że lubisz kolory, ale niczego w czerni nie widzę.-
-No tam stoją. Mają ostre narzędzia. W schowku są dwie osoby. One chyba chcą coś im zrobić.-
-Trzeba zadzwonić na policję!-
-Idź! Ja spróbuje je zatrzymać-
Maia się zawahała.
-No idź, nic mi nie będzie.-

                                                       **********
-Jak się nazywasz chłopcze?-dziewczyna zapytała z zalotnym uśmiechem.

Czuła jego witalność, siłę. Szkoda kogoś takiego, pomyślała, ale to lepiej dla niej. Jacy ludzie są głupi, ryzykują tyle, nieświadomi zagrożenia, a kiedy się zorientują jest już za późno.

-Alec- odpowiedział chłopak bardzo pewny siebie, ukazując nieziemski uśmiech.

Zaraz zgaśnie jego brawura a uśmieszek rozpłynie się jak poranna mgła. Pomyślała kobieta.
W tym momencie rozpięła guzik na jego koszuli, tuż pod szyją i zobaczyła tatuaż. Mina jej zbladła, gdy zorientowała się na co patrzy.
To nie był tatuaż, a runa.

-TY!!!-odskoczyła od niego z sykiem. W tym momencie do pomieszczenia wpadły dwie dziewczyny. Ta wyższa, dotknęła swojej bransoletki, która rozwinęła się i zmieniła w bat. Jednym machnięciem oplotła batem długą szyję kobiety. Niższa  podbiegła do Aleca i pomogła mu związać niebieskowłosą do słupa podtrzymującego konstrukcję.

-Parszywe Nefilim!- wysyczała dziewczyna.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz